W co graliśmy w 2020 roku?

Aleksandra Mierzwa

Rok 2020 już za nami dlatego czas na redakcyjne podsumowanie najlepszych i najgorszych tytułów, w które graliśmy przez ostatnie 12 miesięcy. Nie będziemy omawiać tutaj tylko tych, które są dość świeże, ale także te, po które udało nam się sięgnąć, mimo że ich debiut odbył się nawet kilka lat wcześniej.


Aleksandra i trudna relacja z Greedfall:

  • Najgorsza gra dla mnie, w którą udało mi się zagrać w 2020 to Greedfall. A ludzie mnie ostrzegali, nie kupuj, nie graj w to! Oczywiście musiałam sprawdzić na własnej skórze. Wspomnę, że grałam na PlayStation 4 i sam tytuł potraktowałam jako coś, co pozwoli mi się oderwać na kilka godzin od pracy. Więc nie byłam nastawiona na to, że Greedfall jest szczególnie wybitny. Jednak pamiętam, to jak byłam zachwycona początkiem gry.

Wszystkim z redakcji pisałam, że na rocznice wydania napiszę jakąś recenzje i przełamie te negatywne (nie wszystkie takie są, ale zaufałam tym pozytywnym i tak to was winie!) opinie. Po 15 godzinach gry, gdy jedna z postaci użyła zwrotu „Jeszcze długa droga przed Tobą przybyszu”, to poczułam, że mi grozi. Podziękuję za bieganie ciągle do tych samych lokacji, które wyglądają, jakby były robione, na zasadzie kopiuj – wklej.

A szkoda, bo fabuła wciągała jak słone orzeszki i to trzymało poziom całej gry. Swoją drogą Greedfall jest teraz dostępne w ramach PlayStation Plus więc jeśli chcesz tak zmarnować swój czas, to czemu nie?

  • Najlepszy tytuł, w który zagrałam, to Kingdom Come Deliverance. Na moją obronę wcześniej nie miałam czasu na tak długą podróż do epoki średniowiecza. I wiem, że znajdzie się dużo krytyków, ale są gusta i guściki.

Pominę optymalizacje samej gry, bo każdy wie jak działała i jak wygląda jej obecny stan. Ale poziom trudności, fabuła, mechaniki (oprócz topornego systemu walki przez, który pad leciał na drugi koniec pokoju), to coś co rzeczywiście potrafi wciągnąć, a jednocześnie pozwala na to żeby mieć czas na odpoczynek od gry, a nie wiecznie zombie-majaczyć przed ekranem. Taką samą frajdę ma przynieść Medieval Dynasty, tytuł, który również jestem w stanie polecić każdemu wielbicielowi średniowiecznych symulatorów. No to na tyle. Niżej inni też się naprodukowali… czytaj czytaj!


Katarzyna (nie Kasia) i żale do Kratosa:

  • Najgorszą grą w jaką było mi dane zagrać w 2020 roku to, (pewnie fani serii mnie teraz zjedzą) God of War 3. Tak, przyznam się bez bicia, była to pierwsza odsłona serii w jaką mi przyszło zagrać, a to dlatego, że dostałam God of War z 2018 i chciałam w jakimś stopniu poznać historię i postacie przed ograniem najnowszej części. Jako, że posiadałam właśnie wspomnianą trójkę w bibliotece odpaliłam ją i… jak tylko ją skończyłam tak szybko usunęłam. Fabuła mnie zupełnie nie porwała, mechanika gry według mnie toporna, po prostu gra była dla mnie męcząca. Chciałam ją jak najszybciej skończyć, gdyż nie mam w zwyczaju porzucania gier. Na początku swoją przygodę z God of War chciałam zacząć jak przystało, od jedynki, ale teraz się cieszę, że wyszło jak wyszło, bo wiem, że ogrywanie poprzednich tytułów byłoby dla mnie męczarnią.
  • Jeśli chodzi o najlepszy ograny tytuł to bez dwóch zdań Uncharted 4. Przeszłam w tamtym roku wszystkie części serii, a czwarta odsłona po prostu była wisienką na torcie. Wciągająca fabuła, przepiękna grafika i zapierające dech w piersiach widoki, które dzięki trybie fotografii można było uchwycić, po prostu robiły wrażenie. Nie wspomnę o gameplayu, który wiadomo, w pierwszej odsłonie był czasami nieprzyjemny, ale z każdą częścią był poprawiany, a w czwórce został udoskonalony tak, że po prostu gra dawała dużo frajdy i przyjemności. Wracając do fabuły gry, zostały pokazane również wydarzenia z przeszłości, które tłumaczyły różne fakty i to jest na wielki plus. Gra oprócz trybu dla jednego gracza pozwala na rozgrywkę online, w wielu trybach, można również odblokować postacie, sprzęt i przeróżne stroje. Sama zabawa w multi dała mi dużo frajdy i niezwykle wciągnęła. Dla posiadaczy konsoli od Sony jest to po prostu must have.

Optymistyczny Grzegorz:

Control

  • O tytule z 2019 roku tak naprawdę przypomniało mi DLC AWE, bezpośrednio związane z jedną z moich ulubionych gier – Alanem Wakem. Stwierdziłem, że zakupię i sprawdzimy, z czym to się je. No i ku mojemu zdziwieniu nie wiem, jak mogłem pominąć tę grę. Gra z tajemniczą wciągającą fabułą oraz zawiłym lore, w którym zaczytywałem się z ochotą, aby zrozumieć, co wokół mnie się dzieje.

A muszę wam przyznać, że dzieje się naprawdę wiele. Niepowtarzalny level design, może czasami nieczytelny, przez co można czasem się zgubić. Efekty świetlne rodem z wysokobudżetowego hollywoodzkiego filmu wprawiały mnie w zdumienie i nie pozwalały oderwać oczu. Do tego świetne, różnorodne questy i soundtrack z udziałem towarzyszących Remedy Entertainment od dłuższego czasu – Poets of the Fall. Serdecznie polecam!
Rozczarowanie roku Brak!

O dziwo w tym szalonym roku, jeśli chodzi o gry to nic tak naprawdę mnie nie zawiodło. Nadrobiłem trochę swoich zaległości w tytułach jakie chciałem ograć i przy każdym bawiłem się świetnie.

A jeśli chcielibyście wiedzieć w co grałem, to już śpieszę z pomocą: Mount & Blade II: Bannerlord, Superhot i Superhot Mind Control Delte, Vampire The Masquarade Bloodlines, Assasin’s Creed Valhalla oraz oczywiście Cyberpunk 2077 (do tego namiętne grindowanie w COD Warzone oraz World of Warcraft). Zachęcam do sprawdzenia!


Marek i jego łzy:

  • Poprzednie odsłony tej kultowej serii były porywającymi przygodami. Były to gry które wprowadzały w świat RPG, wraz z Diablo 2 czy Divine Divinity kreowały zamiłowanie do gier komputerowych. Z wyczekiwaniem czekałem na 3 część, trailery zapowiadały kolejna świetna przygodę z nową piękną grafiką i rozbudowanymi mechanikami. Poprzednim razem grałem na premierę, czasy Covidu zachęciły mnie do odkurzenia biblioteki i ogarnia starych dobrych tytułów. To nie było mile wspomnienie. Ta odsłona niczym nie przypomina wcześniejszych odsłon pod żadnym względem. Przeogromny świat poprzednich części został zamieniony na zamknięte powtarzające się lokacje a sama gra z ARPG stała się arkadowym Hack&Slashem. Do tego bardzo słabym. Jakby gry z tamtego czasu połączyć, wyrzucić wszystko, co dobre i skleić to taśmą. Tak powstał Sacred 3.
  • Tytuł z wyprzedaży. Przy przytłaczająco dobrych recenzjach już można się spodziewać, że owa produkcja nas nie zawiedzie. Piękna historia w której bierzemy udział na długo zostanie w moim sercu. Gra która nie tylko nas rozbawi ale doprowadzi do łez. Nie tylko granie na emocjach wychodzi jej dobrze. Przepiękna grafika połączona z genialnymi animacjami i perfekcyjnie skomponowana muzyka zabierze nas w prawdziwa przygodę do której będziemy wracać po latach. Ori and the Blind Forest, to nie tylko gra, ale prawdziwe dzieło, które można polecić każdemu. Na pewno się nie zawiedziecie, a część jej, do końca pozostanie w was samych.

Marcin i jego masochistyczne zamiłowania do soulsów:

  • Grę, którą wspominam najsłabiej z minionego roku jest Nioh. Początki nie zapowiadały się źle, chociaż od pierwszych chwil grafika lekko mówiąc nie zachwycała. Rozgrywka inspirowana serią Dark Souls nie wypadała najgorzej, choć dużo częściej odnosiło się wrażenie, że system walki nie był do końca sprawiedliwy. To, co jednak podobało mi się najmniej to wykorzystywanie kilkukrotnie tych samych lokacji, przeciwników oraz bossów. Całościowo gra nie wypadała tragicznie, chociaż przez większość czasu odnosiłem wrażenie, że grałem w biedniejszą kopię Dark Souls.
  • Jako fan gier typu Soulslike nie mogłem przejść obojętnie obok najnowszej produkcji studia From Software. Blisko rok po premierze w napędzie mojej konsoli zakręciła się płyta z Sekiro: Shadows Die Twice. Po przejściu całości z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to moja ulubiona gra z gatunku Souls, spychając na drugą pozycje Dark Souls 3. Zdecydowana Większość zmian w mechanice walki, jak i poruszania się względem poprzednich gier studia zdecydowanie przypadła mi do gustu. Przemieszczanie stało się mniej toporne, a do tego postać, którą sterujemy zyskała sporo na mobilności.

Najbardziej pozytywną zmianę moim zdaniem przeszedł jednak system walki, w żadnej innej grze nie miałem aż takiego poczucia uczestniczenia w rozgrywce, mechanika, w której podczas walki mieczem odbijamy każdy cios przeciwnika z osobna, naprawdę pozwala się wczuć w walkę i chętnie zobaczyłbym takie rozwiązanie w większej ilości gier. Sekiro to też świetna fabuła, ciekawie zaprojektowane lokacje i różnorodni przeciwnicy. Wszystkie te rzeczy łączą się naprawdę w solidny tytuł, który mogę zdecydowanie polecić każdej osobie lubiącej wyzwania.


Bartek ten młody i jego romanse:

  • Najgorsza gra w jaką grałem, to Deiland. Nie zachwyciła mnie ani fabułą, na którą nie miałem wpływu choć twórcy opisywali ją jako rpg, ani mechanikami, które były przeszczepione rodem z wiejskiego życia. Przeciętna gra ze ściśle zarysowaną fabułą i monotonną muzyką. Gra bardzo mnie nudziła i tak na prawdę jedynym jej plusem była cukierkowa grafika, która jak za grę w cenie 60 zł była i tak mierna w porównaniu z innymi produkcjami w tym progu cenowym.
  • Najlepsza natomiast to Liga Legend, która miło mnie zaskoczyła mimo toksycznej społeczności. Obecnie nie ma dnia, w którym nie grałbym w tę 11 letnią produkcję. Jej dodatkowym atutem jest możliwość grania z laską, która mi się podoba na jednej linii jako support, co daje mi czas na rozmawianie z nią i miłe spędzanie czasu.

Michał odpoczywa od LoL-a:

  • Chcąc odpocząć od League of Legends i nieco zmienić otoczenie, postanowiłem spróbować swoich sił w protoplaście gatunku od Valve. Będąc świadomym tego, jak wysoki próg wejścia ma ta MOBA zacząłem uczyć się gry z licznych internetowych poradników, aby nie wyjść na całkowitego nooba i móc rzetelnie podejść do rozgrywki. Niestety, o ile same tutoriale, jak i kilkanaście godzin rozgrywki sprawiły, że radziłem sobie całkiem nieźle, to każda gra była dla mnie koszmarnym przeżyciem. Chociaż DOTA 2 ma wiele do zaoferowania, to wszystko to ginie w iście topornej mechanice i sterowaniu, które strasznie się zestarzały (od 2014, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z tą MOBĄ) czyniąc ten tytuł niegrywalnym, w porównaniu do królującego na rynku LoL-a. I o ile mógłbym przeżyć niezbalansowane postacie, nieuczciwy matchmaking i wiele innych problemów, to jeden element nieustannie sprawiał, że coraz gorzej podchodziłem do rozgrywki. Było ciągłe wrażenie, że moje kliknięcia nic nie robią, a taki problem sprawiał, że rozgrywka nie dawała mi absolutnie żadnej radości, a przecież właśnie po to gramy w gry wideo.
  • The Wolf Among Us
    Wiele lat po premierze wreszcie udało mi się zagrać i przejść dzisiaj już dla mnie jedną z najlepszych gier w jakie grałem. Nigdy nie spodziewałem się, że typowa gra przygodowa od Telltale Games wywrze na mnie tak ogromne wrażenie. Growa adaptacja komiksu Baśnie (ang. Fables) Billa Willingham’a okazała się niesamowitą historią, w której zatraciłem się bez reszty. Tajemnica i liczne wątki poboczne oraz stopniowo budowane napięcie tworzą idealną fabułę, która przy akompaniamencie bardzo dobrze zarysowanych postaci trafiła w sam środek mojego gustu.
    Prostota i odpowiednie tempo rozgrywki sprawiają, że typowa gra point & click zamienia się w najlepszy interaktywny serial w jakim miałem okazję uczestniczyć. Całego efektu dopełnia muzyka, która nawet w napisach początkowych wywoływała niemałą ekscytację i pozostawiała mnie z pytaniem: „Co będzie dalej?”. Z tym też pytaniem już od dawna czekam na nadchodzący sequel gry.

Bartek ten nowy i jego przygoda w Jurrasic Parku:

  • Najgorsza: Jurrasic World Evolution. Gra, będąca następcą Jurrasic Park: Operation Genesis, jednak widocznie odstająca w mechanikach oraz ekonomii prowadzenia parku. A ja przecież uwielbiam dinozaury i smutno mi się robi, jak taki potencjał jest marnowany na rzecz markowania gry filmem. Modele dinozaurów robią robotę, to prawda. Ogólna oprawa graficzna również wygląda naprawdę nieźle. Ale brakuje urealnienia odwiedzających , generatora map, czy chociażby dobrej mechaniki polowania. W JP: OG łowy drapieżników były ekscytujące, nie zawsze się udawały, roślinożercy bardziej czynnie uciekali. Tutaj polowanie to zwykła animacja, która zawsze się uda. Podobnie z atakiem na ludzi, ot kilka cyferek w rozliczeniu się zmienia. I na koniec te nieszczęsne nieszczęsne dinozaury lub ich skórki ukryte za paywallem..
  • Najlepsza: Doom Eternal, Kontynuacja gry z 2016, która wbija gracza w fotel jeszcze szybszą akcją, doskonałym gameplayem, oraz doskonałą ścieżką dźwiękową. Firma id Software ponownie podołała, tym razem wysyłając armie piekielną na Ziemię. Wyczuwalne jest tu znaczne przyspieszenie rozgrywki względem poprzednika, niektóre zmiany, takie jak ostrze na nadgarstku, pozyskiwanie dowolnych surowców z demonów, czy po prostu inna oprawa graficzna sprawiają, że Doom Eternal to jeden z najlepszych fpsów obecnych generacji, i aż żal nie zagrać w taką perełkę. „The only thing they fearis you.” ~ Marauder

To było zestawienie najlepszych i najgorszych gier, w które graliśmy w 2020 roku. A wy, w co graliście? Dajcie nam znać w komentarzach!


amongus control Cyberpunk diablo godofwar GreedFall Gry League of Legends Mount&Blade ori and the blind forest recenzja sacred uncharted
ABOUT AUTHOR

Aleksandra Mierzwa

Redaktor Naczelna i twórca GamesCave. Znana również jako: siewca zła, terrorystka i pani prezes. Dla przyjaciół Aleksza. Gdy nie terroryzuje swoich redaktorów to gra w gry. Oddała duszę, pisząc pracę dyplomową o Gwiezdnych Wojnach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *