Jak wypada LoL na telefonach? Wrażenia z otwartej bety Wild Rift

Michał Serwicki

Ubiegły tydzień obfitował w mnóstwo atrakcji. Począwszy od Cyberpunka przez The Game Awards 2020, aż na licznych zapowiedziach kończąc. W tym całym zamieszaniu Riot Games postanowiło jednak otworzyć betę swojego drugiego mobilnego tytułu, jakim jest League of Legends: Wild Rift

Słowem wstępu
Jako wieloletni gracz LoL-a długo czekałem na tytuł mobilny wyłącznie z czystej ciekawości. Samo Wild Rift miało bowiem być prawie całkowitym przeniesieniem najpopularniejszej na świecie MOBY na urządzenia mobilne. W momencie, gdy po raz pierwszy na streamach zobaczyłem, jak tytuł ten się prezentuje w akcji, byłem bardzo mocno zaintrygowany, ale również pełen obaw, ponieważ poprzednia produkcja Teamfight Tactics po kilku aktualizacjach sprawiła, że mój smartfon (Huawei P20 Lite) zmuszony był do pracy na najwyższych obrotach. Dlatego też gdy 9 grudnia odpaliłem tytuł po raz pierwszy, to już wiedziałem, że zostanę z nim na dłużej.

Pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze
Gra wita nas samouczkami, które pokazują podstawowe elementy sterowania oraz ogólne zasady gry. Możemy je pominąć, jednak ze względu na liczne różnice z wersją komputerową polecam się z nimi zapoznać (a jest aż ich 9). W tym miejscu też chciałbym się zatrzymać, aby zachwycić się naprawdę ładną grafiką oraz przyjemnym klientem, który prezentuje nam bohaterów w animacjach, których w oryginalnym League of Legends nie widzieliśmy. Warto zaznaczyć, że cała otoczka gry jest nieco bardziej „luźna” niż komputerowa odpowiedniczka, co przy urządzeniach mobilnych daje naprawdę dobry efekt.

Jak grać w MOBĘ bez myszki?

Znane nam celowanie zostało w 1:1 przeniesione do świata gry (fot. Riot Games)


Ostatnio, za sprawą Cyberpunka, w Internecie popularnym tematem w kontekście wirtualnej rozrywki jest optymalizacja. Tutaj twórcy poradzili sobie znakomicie, bowiem w przeciwieństwie do wspomnianego przeze mnie wcześniej TFT gra chodzi niezwykle płynnie i jedyne lagi, jakich doświadczałem, wynikały tylko i wyłącznie ze strony łącza internetowego.
Co prawda pierwsze wrażenie tak dużej ilości przycisków na ekranie może początkowo przerazić, to samo sterowanie jest intuicyjne i bardzo szybko możemy się do niego przyzwyczaić. Chociaż wiele ruchów gra wykonuje za nas sama, to twórcy pomyśleli o osobnych ikonkach pozwalającym nam na szybkie reakcje nawet w najbardziej chaotycznych teamfightach, które ułatwią szybkie celowanie i pomogą w pokonaniu przeciwników.

Niby to samo Summoner’s Rift, ale jednak jakieś inne
Aby jeszcze bardziej przystosować rozgrywkę, pod urządzenia mobilne zrezygnowano ze znanego nam systemu, który ustawiałby jedną drużynę u dołu mapy, a drugą u góry. Zamiast tego, zawsze zaczynamy jako zespół niebieski, a system informuje nas, że plansza została odwrócona. Tym samym oprócz mida mamy Aleję Barona i Aleję Smoka, które w zależności od ustawienia informują nas gdzie mają się znaleźć adc z supportem, a gdzie powinien się udać toplaner.


Sama rozgrywka również doznała kilku zmian. Po pierwsze, jest ona dużo krótsza. Najdłuższy rozgrywany przeze mnie mecz trwał 20 minut, a najkrótszy 6. Za sprawą tak szybkich gier, tytuł niezwykle wciąga i zachęca nas do dłuższej zabawy, bowiem i tak poświęcimy mniej czasu, niż jakbyśmy grali w „klasyczną Ligę”.
Kolejnym aspektem są przedmioty które, chociaż nadal mają statystyki i efekty znane z wersji komputerowej, to większość z nich (za wyjątkiem butów i kilku innych) będzie aktywować się samoistnie. Wszystko za sprawą faktu, że nasz ekwipunek nie jest ciągle widoczny na ekranie. Jest to rozwiązanie dosyć ciekawe i chociaż często żałowałem, że moje Widmowe Ostrze Youmuu aktywowało się w momencie, gdy po prostu wychodziłem z bazy zamiast, gdy goniłem przeciwnika, to nadal uważam, że brak okienka z przedmiotami to dobry pomysł.


Różnicą w rozgrywce na pewno są niektóre umiejętności bohaterów. Warto zaznaczyć, że maksymalny poziom, jaki możemy zdobyć to 15, a naszą główną umiejętność możemy odblokować już na poziomie piątym. I tutaj też kilka postaci zaliczyło znaczące zmiany, jak chociażby Ashe, której ultem możemy sterować.


Na uwagę zasługuje również zmniejszony system run, który sam w sobie oferuje wiele ciekawych rozwiązań, chociaż wiele z nich jest zupełnie nowych i nieznanych wcześniej graczom.

System rankingowy i rywalizacja


Oczywiście nie mogło zabraknąć klasycznych dla League of Legends rankedów. Tutaj dostęp do kolejki otrzymujemy wraz z osiągnięciem 10 poziomu konta i podobnie jak w wersji komputerowej czeka na nas kolejka 10 meczów rozstawiających. Zmiany zaczynają się wraz ze zdobywanymi zwycięstwami, bowiem zrezygnowano tutaj z punktów LP na rzecz kryształów zwycięstw, które musimy zdobyć, aby awansować na wyższą dywizję bądź ligę.

Możemy tutaj śmiało zauważyć podobieństwo do gwiazdek z Hearthstone. Jednakże system ten jest nie tylko bardzo przystępny, ale przy okazji dodatkowo zachęca nas do grania, bowiem za każdy mecz oprócz zwycięskich kryształków dostajemy osobne punkty. I tutaj Riot Games, w przeciwieństwie do klasycznej wersji gry, motywuje nas do starania się, bowiem nasza ocena zdobyta podczas gry, seria wygranych oraz to, czy próbowaliśmy ratować przegraną grę, wpływa na ilość zdobywanych punktów. Ich liczba może więc często uratować nas przed stratą zwycięskiego kryształu w przypadku porażki, a zapełnienie całego paska punktów zapewni nam „podwójne zwycięstwo”.


O ile to rozwiązanie jest dużo lepsze i szybsze niż monotonny system znany z wersji komputerowej, to jednak nadal ma on sporą lukę. Wersja mobilna nie pozwala nam na wybór roli, jaką chcemy odgrywać. I tutaj gracze są bardzo wyrozumiali i koniec końców w większości przypadków nikt nie trolluje z racji tego, że musi grać supportem. Jednakże nie zawsze tak jest i bardzo często trafiają się osoby, które skutecznie przeszkadzają w zabawie, co na pewno nie będzie zaskoczeniem dla tych, którzy z takim zachowaniem spotkali się w klasycznej odsłonie gry.

Dostępni bohaterowie
Powiedziałem już o rozgrywce i wspomniałem o Lodowej Łucznicze, ale pewnie zastanawiacie się, kim jeszcze możecie zagrać na telefonie. Na chwilę obecną (tj. wersję 1.1) dostępnych jest już aż 50 bohaterów:

  • Ahri
  • Akali
  • Alistar
  • Amumu
  • Annie
  • Ashe
  • Aurelion Sol
  • Blitzcrank
  • Braum
  • Camille
  • Darius
  • Draven
  • Dr. Mundo
  • Evelynn
  • Ezreal
  • Fiora
  • Fizz
  • Garen
  • Gragas
  • Graves
  • Janna
  • Jarvan IV
  • Jax
  • Jhin
  • Jinx
  • Kai’Sa
  • Lux
  • Lee Sin
  • Malphite
  • Master Yi
  • Miss Fortune
  • Nami
  • Nasus
  • Olaf
  • Orianna
  • Seraphine
  • Shyvana
  • Singed
  • Sona
  • Soraka
  • Tryndamere
  • Twisted Fate
  • Varus
  • Vayne
  • Vi
  • Wukong
  • Xin Zhao
  • Yasuo
  • Zed
  • Ziggs

Oczywiście kilku z nich będziemy mogli otrzymać zupełnie za darmo podczas zdobywania pierwszych 10 poziomów. Są to postacie dosyć proste i każdemu znane, takie jak Garen, Jinx, Master Yi, Ahri, Blitzcrank, Janna, Lux, Annie, Nasus i Vi. Każdego z pozostałych bohaterów możemy nabyć za 5500 niebieskiej esencji.

Przyznam, że wizja kolejnego grindowania, żeby znowu zdobyć wszystkie postacie, mnie niezwykle przeraziła, jednakże Riot Games przygotowało tutaj wiele nagród, które pomogą nam w odblokowaniu upragnionych postaci i nie tylko.

Za przechodzenie misji możemy bowiem zyskać następujące przedmioty:

  • Kula Losowego Bohatera – dostajemy losową postać ze sklepu
  • Kula Wybranego Bohatera – możemy odblokować dowolnego championa (z wyjątkiem tych, którzy zostali dodani w najnowszym patchu)
  • Kula Losowej Skórki – daje nam losowego skina (dla dowolnej postaci, bez względu na to czy ją posiadamy, czy nie)
  • Kula Wybranego Skina – sami wybieramy skórkę do danej postaci (maksymalnie o epickiej rzadkości)

Oprócz powyższych nagród zdobywamy Ciastka Poro, które możemy wydać na pozostałe zmiany kosmetyczne oraz bonusy doświadczenia. Jak widać Riot Games hojnie obdarowuje graczy nowego tytułu. Dodatkowo dzięki zasadzie „z Rift do Rift”, jeśli więc gracie na swoim głównym koncie League of Legends, to będziecie tych nagród zdobywać znacznie więcej niż osoby, które dopiero co założyły swój profil dla Wild Rift.

Czy warto więc zagrać?
Odpowiem krótko – tak. Wild Rift to doskonałe przeniesienie League of Legends na smartfony i obecnie najlepsza MOBA na te urządzenia. Sam w kilka dni zdobyłem już kilkanaście poziomów i ruszyłem na podbój kolejki rankingowej. Bawię się naprawdę dobrze, a sama gra nie jest aż tak frustrująca i czasochłonna jak to bywa w jej komputerowym pierwowzorze. Liczę, że tytuł ten będzie się ciągle rozwijał i choć pierwsze profesjonalne rozgrywki nie wyglądają tak spektakularnie jak te które znamy, to liczę, że i ten tytuł wyrobi sobie swoją scenę e-sportową.



League of Legends lol moba mobile Riot Games Wild Rift
ABOUT AUTHOR

Michał Serwicki

Entuzjasta mainstreamu i dobrej klasyki. Największy fan Marvela i DC Comics. W chwilach wolnych od ekranu jako Mistrz Gry zabiera znajomych w niezwykłe przygody w światach Dungeons & Dragons i Call of Cthulhu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *